28 lipca 2021 admin 0Comment

Jak wiecie, w czerwcu udało mi się w końcu zakwalifikować do programu leczenia biologicznego. Oprócz obowiązku terminowego przyjmowania leku również, co jakiś czas, jestem zobligowany do stawienia się na wizytę kontrolną w OTB czyli w Ośrodku Terapii Biologicznej.

OTB to takie magiczne miejsce, ulokowane na peryferiach Instytutu Reumatologii, w tamtejszej Przychodni Reumatycznej,  którego rolą jest monitoring stanu pacjenta, który jest na terapii biologicznej.

Wizyta w Ośrodku ma zazwyczaj kilka celów m.in.:

  • monitoring stanu organizmu pacjenta podczas terapii,
  • sprawdzanie na bieżąco wyników leczenia,
  • wydawanie zaordynowanych leków,
  • dodatkową wymianę informacji na linii pacjent – lekarz.

Zazwyczaj sama wizyta wygląda tak, że chory ma wyznaczoną termin, w którym musi się bezwzględnie zjawić w Ośrodku. To bardzo ważne. Jeśli ma podbramkową sytuację lub wie, że nie ma opcji by się pojawić, to najszybciej jak to możliwe, musi to zgłosić lekarzom lub rejestratorce, która wyznacza mu kolejny termin.

Dlaczego to takie ważne? Każdy program leczenia biologicznego jest monitorowany przez Ministerstwo Zdrowia. Każda wizyta pacjenta leczonego biologią jest raportowana ze szczegółami. Jeśli dojdzie do sytuacji, w której MZ zobaczy, że program jest nienależycie prowadzony (m.in. przez uchybienia proceduralne, brak dostosowania się do założeń programowych itd.) może wstrzymać leczenie w przypadku danej osoby. Jest to oczywiście podyktowane ogromnymi kosztami, jakie resort ponosi z tytułu refundacji terapii. Ponieważ pieniądze nie są małe, to każda złotówka wydana na biologię jest dwa razy sprawdzana.

Gdy już traficie do OTB na pierwszy rzut wypełniacie ankietę własnego samopoczucia, na której macie kilka pytań (patrz poniżej) z kategorii TAK/NIE.

  • Czy pominięto jakieś dawki leków?
  • Czy w okresie od ostatniej wizyty wystąpiły jakieś niepokojące objawy?
  • Czy po podaniu leku wystąpiły niepokojące objawy?
  • Czy od ostatniej wizyty wystąpiło zaostrzenie wcześniej rozpoznanych chorób np. nadciśnienia?
  • Czy od ostatniej wizyty wystąpiły jakieś istotne zmiany w stanie zdrowia?

Dodatkowo na formularzu są jeszcze dwa pytania dotyczące gruźlicy.

Po wypełnieniu karty i uzupełnieniu formalności w rejestracji, kierujecie się do wyznaczonego pokoju, w którym rezyduje dwóch lekarzy. Warto wcześniej zrobić badania z krwi i moczu, na które każdorazowo po wizycie wystawiane jest skierowane. Można je zrobić tego samego dnia w Ośrodku (w którym jest punkt pobrań), ale wierzcie mi, nie chcecie potem uczestniczyć w młynie ludzi szarpiących się o to, kto jakie miejsce w kolejce ma ze względu na szybkość dostarczenia wyników z laboratorium. Lepiej badania zrobić dzień wcześniej i z pełną dokumentacją zjawić się na wizytę.

Gdy znaleźliście się już w kolejce oczekującej na wyczytanie, to nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko czekać na swoją kolej. Gdy przyjdzie, to wchodzicie do pokoju, siadacie wygodnie na krzesełku i rozmawiacie z lekarzem o Waszym samopoczuciu, efektach leczenia, ewentualnych skutkach ubocznych, nieprzewidzianych reakcjach itp. Wszystkie informacje są skrzętnie odnotowywane w Waszej karcie. Wyniki badań (DAS28 i VAS) są dodatkowo wpisywane w specjalną tabelę, która ma zbierać wyniki Waszego leczenia.

Po spowiedzi przed lekarzami, otrzymujecie termin kolejnej wizyty (za trzy miesiące lub za pół roku) i wydawany jest Wam lek biologiczny, który przyjmujecie.

Tyle teorii. A jak wyglądała praktyka? 

27.07 wypadła moja pierwsza wizyta w OTB. Przebiegła ma-sa-kry-cznie. Zgłosiłem się do małego budynku przychodni przyszpitalnej przy ul. Spartańskiej, nie mając absolutnie żadnych informacji na temat przebiegu samej wizyty. Nie wiedziałem czy mam zjawić się na czczo i o której godzinie. Generalnie nie miałem bladego pojęcia jak to wszystko przebiega. Kombinowałem i próbowałem się dodzwonić do przychodni jednakże… nikt nie odbierał. To chyba już standard w Instytucie Reumatologii.

Zjawiłem się więc wspomnianego dnia na totalną pałę o godzinie 9:00. Już na początku widoczny był totalny brak organizacji. W małym budynku przyjmowało kilku lekarzy + punkt szczepień. Ludzie gnieździli się na małej przestrzeni, czekając na swoją kolej. W przypadku osób czekających do OTB nie było wizyt ustalanych na konkretną godzinę. Nie było nawet numerków. Wróciliśmy do kolejek ustalanych „na gębę”. Jak sobie zaklepałem miejsce – tak musiałem go już do końca pilnować.

Atmosfera była napięta, bo co i raz dochodziło do nieprzyjemnych wymian zdań między starszymi osobami, które lawirowały wtem i nazad a potem gubiły się, w której kolejności mają wchodzić. Nakładały się bowiem na siebie dwie grupy: osoby czekające do OTB, które były z badaniami i osoby, które wykonywały badania przed samą wizytą i czekały w trakcie na wynik. Efekt był taki, że ludzie czekali po kilka godzin, bo co jakiś czas wybuchały dyskusje w stylu „ale ja byłam wcześniej, tylko czekałam na wyniki badań”. Tak jak wspomniałem – ZERO organizacji.

Na swoją kolej czekałem ok. 3h siedząc na korytarzu, wsłuchując się w historie innych chorych oraz pretensje tych, którzy „byli wcześniej, ale wyszli na sekundkę, bo musieli badanie zrobić”.  

Gdy w końcu przyszedł mój czas, wszedłem do pokoju, w którym siedziały dwie sympatyczne lekarki. Wypytały mnie jak się czuję, zapoznały z moją kartą choroby, dopytywały dokładnie o to, czy nie pojawiły się jakieś skutki uboczne. Wyjaśniły na czym będą polegały nasze spotkania, wypełniły stos papierów i wydały paszport osoby podróżującej, tak abym w razie ew. urlopowania się za granicą (o czym wspomniałem) nie miał problemów z przewiezieniem leków.

Wizyta trwała może z 15 min. Po ustaleniu liczby wydanych opakowań leku i terminu następnej wizyty w OTB, podziękowaliśmy sobie i powiedzieliśmy „Do widzenia”. Po wyjściu z pokoju lekarskiego udałem się do rejestracji, gdzie sympatyczna Pani dopełniła formalności i wskazała pokój, w którym mogłem już fizycznie odebrać leki.

Tyle mojej przygody z OTB. Jeśli miałbym oceniać z punktu widzenia organizacji tego wszystkiego, to dałbym mocne 2/10. Jeśli chodzi o obsługę i zaangażowanie lekarzy to jak zwykle 8/10, bo tu nie ma do czego się przyczepić. Pełna kulturka.  Z tego co rozmawiałem z innymi chorymi, to podobno wizyta w OTB zazwyczaj przebiega dość sprawnie i szybko. Tego dnia akurat podobno był jakiś niekontrolowany nawał rzeczy, który spowodował ogólny chaos organizacyjny. Za trzy miesiące pojawię się znowu w OTB, to zweryfikujemy te informacje :))

Jeśli macie jakieś pytania – jestem do Waszej dyspozycji 🙂

Pomóż mi pisać lepiej. Oceń mój wpis SłabyPrzeciętnyŚredniCiekawyBardzo ciekawy (6 oddanych głosów. Średnia ocena: 5,00 )

Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.