30 sierpnia 2012 admin 1skomentowano

Co dobrze wpływa na RZS? Spokój ducha, odpoczynek, relaks, brak stresu i przede wszystkim poczucie sensu życia i chęć walki z chorobą. No… może z tym ostatnim trochę przesadziłem, ale póki walczymy z chorobą i się nie poddajemy, tym większe mamy szanse na to, że nasze życie nie będzie stało tylko i wyłącznie pod znakiem choroby.

Czuje się  o wiele lepiej niż półtora tygodnia temu. Co prawda stawy mnie pobolewają, ale już nie tak często i nie tak bardzo jak 3 tygodnie temu. Dzisiaj byłem w aptece i wykupiłem w końcu recepty z lekami. Koszt: 130 zł. I pomyśleć, że większość jest refundowana. Co by było, gdyby zabrakło zniżek? Aż strach myśleć.

W ubiegłym tygodniu, postanowiłem, że zmienię klimat. Nie mówię tu o pogodzie, a o miejscu w którym jestem/ mieszkam/egzystuję. Powzięliśmy z moja dziewczyną, że wyjedziemy nad morze. Słowo się rzekło i w weekend 24-26.08 wyjechaliśmy do Gdańska. Ostatni raz byłem w nim jako brzdąc i szczerze mówiąc nie pamiętałem zbyt wiele z tamtejszego wypadu. Zebraliśmy manatki, spakowaliśmy wszystko do jednej torby i ahoj! – wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy.

To był bardzo intensywny wyjazd: zwiedziliśmy gdańska starówkę, połaziliśmy po wybrzeżu, byliśmy na Westerplatte, pojechaliśmy do Sopotu (istnieje tam Centrum Reumatologii i Osteoporozy bliziutko mola) a nawet płynęliśmy galeonem Czarna Perła (tak!, podobną do tej z filmu „Piraci z Karaibów”:-) ). Lataliśmy z jednego miejsca w drugie, chcąc zobaczyć jak najwięcej. Powiem Wam, że było cudownie. Wróciliśmy zmęczeni ale bardzo zadowoleni. Zapomnieliśmy o problemach i  prozie życia (pracy, chorobach itp.). Naładowaliśmy troszeczkę akumulatory i przede wszystkim, czuliśmy się szczęśliwi.

Mówiłem Wam, abyście w miarę możliwości, korzystali z tego co macie i nie podłamywali się bólem i postępem choroby. Wiem, że jest ciężko, wiem też że każdy ma chwile zwątpienia i poczucia beznadziejności. Jednakże dopóki człowiek walczy, jest zwycięzcą. Poniżej zdjęcia z Gdańska i Sopotu.

 

Przeczytaj również:
Wiosna w pełni! 🙂 Wiosna to jedna chyba z najfajniejszych pór roku, która pobudza człowieka do działania po zimowym letargu. Daje swoisty ...
Nadchodzi bolesna jesień Dziękuję Wam na wstępie za wiele ciepłych słów skierowanych pod moim adresem odnośnie ostatniego wpisu, dotyczącego moje...
Być silnym w RZS Witajcie w ten deszczowy i smutny dzień. Zapewne pogoda u Was też nie dopisała, bo u mnie cały dzień jest pochmurnie i d...

Raz skomentowano wpis “RZS nad morzem

  1. Ja równiez choruje na RZS od 8 lat.
    Na samym początku choroby, zdiagnozowanej po roku bólu i rozpaczliwego szukania ratunku myślałam, ze mój świat sie zawalił.
    Choroba doprowadziła do tego, ze miałam spuchnięte wszystkie dosłownie stawy i problemy z wykonaniem jakiegokolwiek ruchu.
    Przez pół roku dopasowywanie odpowiednich leków, które zaczęłyby reagować a nie wywoływać reakcje typu wysypki, bóle brzucha itp. W końcu zaczęłam brać Salazopirin EN i silne leki przeciwbólowe.
    Zaczęłam szukać na własna rękę innych mozliwości leczenia. Dowiedziałam sie o vilcakorze i innych ziołach rodem z Andów.
    Zamówiłam i zaczęłam stosować. I o dziwo w momencie jak zaczęłam pić wywar z vilcacory i brac inne zioła pomocne w tej chorobie, choroba zaczeła sie uspokajac. Po roku obrzęki prawie całkowicie ustąpiły, zniknął torbiel pod kolanem, a po 3 latach przestałam brać leki. Półtora roku temu złamałam nogę, wczesniej miałam bardzo stresujacy i wyczerpujacy okres w życiu i myslę, że to spowodowało, że choroba powróciła. Znowu obrzeki, znowu ból, ale ponieważ juz wiadomo co mnie „gryzie”, od razu zastosowano u mnie leczenie Salazopirin EN 2X2 dziennie. Do tego włączyłam oczywiście vilcakore, gdy nie widziałam zbytniej poprawy. I znowu poprawa. Jestem w trakcie leczenia, ale juz nie cierpie i ranne obrzeki sa bardzo sporadyczne…niezauważalne. Czytałam wiele opracowań na ten temat i wiem, że ma wspaniałe właściwości. Niestety polscy lekarze odnoszą się do niej sceptycznie. Mój reumatolog wyśmiał mnie, gdy zapytałam co o niej sądzi, wiec zaczęłam brać bez jego wiedzy. Polecam ją każdemu, kto choruje na RZS i inne autoimmunologiczne choroby.
    Na pewno nie zaszkodzi, a jeżeli nie pomoże tak jak mnie, to chociaz troche załagodzi objawy. Przy okazji jej picia na RZS podleczyłam sobie również żołądek (piłam też siemie lniane i kit pszczeli), a i cholesterol obniżył mi sie pieknie. Vilcakora wspaniale oczyszcza organizm. Mam nadzieję, że znowu na jakis czas mój RZS da mi żyć prawie normalnie…
    Pozdrawiam
    Emilia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.