1 września 2018 admin 4Comment

RZS to skomplikowana choroba wymagająca kompleksowego leczenia. Niestety większość z nas – osób chorych – bardzo często skupia się wyłącznie na przyjmowaniu leków, podczas gdy bardzo ważne znaczenie mają także dieta i ćwiczenia fizyczne. Istotnym elementem walki z reumatoidalnym zapaleniem stawów jest zachowanie dobrej kondycji i mobilności stawów, którą zapewnić nam mogą tylko codzienne ćwiczenia i ruch.

Gdy po raz pierwszy dowiedziałem się o tym, że codzienna aktywność fizyczna może poprawić moje samopoczucie to stwierdziłem, że chyba kogoś ostro pogięło. Jak mam ćwiczyć, skoro wszystko mnie boli? Jak mam się rozciągać skoro ledwo wstaję z łóżka? Jak mam się gimnastykować, skoro nie jestem w stanie podnieść kubka z kawą? Jak się okazuje można, tylko wszystko trzeba robić z głową.

W tym wpisie nie otrzymacie ode mnie konkretnych ćwiczeń zalecanych w RZS. Jest to spowodowane kilkoma rzeczami:

  • po pierwsze, u każdego z nas choroba rozwija się i wygląda inaczej (np. część z nas ma przebieg agresywny choroby, a część z nas łagodny)
  • po drugie, każdy z nas ma (lub będzie miał) indywidualne ograniczenia związane z deformacją stawów lub choroby współtowarzyszące, które RZS wywołał (np. choroby serca, płuc, oczu, skóry itp.)
  • po trzecie, nieodpowiednio dobrane ćwiczenia mogą nam wyrządzić więcej szkody niż pożytku, dlatego warto najpierw porozmawiać na ten temat z lekarzem

Ćwiczenia fizyczne powinny być dostosowane do kondycji chorego – jego aktualnego stanu fizycznego, przebiegu choroby, posiadanych deformacji i ograniczeń fizycznych. Ważną rolę w tym przypadku odgrywa lekarz (m.in. wysyła pacjenta na rehabilitację) oraz rehabilitant, który po wywiadzie z pacjentem przygotowuje i wdraża odpowiedni zestaw ćwiczeń.

Przykładowe ćwiczenia, możecie poznać na stronie kampanii RZSPorozmawiajmy pod adresem: http://rzsporozmawiajmy.pl/rzs/fizjoterapia

Dlaczego ruch i ćwiczenia w RZS-ie są tak ważne?

Ćwiczenia fizyczne pozwalają przede wszystkim na wzmocnienie mięśni i ścięgien, które odpowiadają za utrzymanie naszego układu kostno-stawowego. Pomagają nam zachować mobilność, ruchomość stawów i skompensować braki ruchowe, spowodowane reumatoidalnym zapaleniem stawów.

Dodatkowo, sam ruch powoduje wytwarzanie endorfin czyli hormonów szczęścia, poprawiających naszą kondycję psychiczną, która w leczeniu choroby przewlekłej ma niebagatelne znaczenie. Co więcej zwiększenie wydolności naszego organizmu pozytywnie wpływa na obieg krwi w organiźmie, dotlenienie tkanek oraz przemianę materii (bo jak wiadomo my – chorzy – musimy walczyć z otyłością!).

Istotnym aspektem jest także fakt, że osoby, które regularnie ćwiczą są w stanie, dzięki codziennej aktywności zredukować tkliwość i bolesność stawów, do poziomu, który pozwala im na w miarę normalne funkcjonowanie. Takie osoby o wiele lepiej radzą sobie także z pokonywaniem fizycznych ograniczeń spowodowanych przez RZS, takich jak deformacje dłoni, stóp czy zajęcie stawów biodrowych lub stawów obręczy barkowej.

Jak ja ćwiczę?

Jak wiecie w przeszłości ćwiczyłem akrobatykę i capoeirę, dlatego wielokrotnie łapałem się na tym, że po prostu przesadzałem z aktywnością fizyczną. Mówiąc wprost: mocno przeginałem, podchodząc do ćwiczeń zbyt emocjonalnie i chcąc wrócić do tego co było kiedyś. Kończyło się to zazwyczaj bardzo słabo – przeciążeniami, ogromnym bólem i kilkudniowym wyłączeniem z normalnego funkcjonowania (naderwania, zakwasy, naciągnięcia, zbicia stawów itp.)

Po latach nauczyłem się, że aktywność fizyczną muszę zawsze dostosowywać do własnego samopoczucia i stanu zdrowia. Dla przykładu: jeśli ledwo chodzę to nie idę na spacer, ani na rower. Jednak staram się ćwiczyć 1,5kg hantelkami po to, aby utrzymać wytrzymałość rąk i ramion (które mnie wtedy nie bolą). Jeśli dobrze się czuję to szusuje na dwóch kółkach (zazwyczaj pokonuję dystanse nie dłuższe niż 10-15 km bardzo spokojną jazdą (15-20 km/h)).

Dodatkowo, jeśli tylko mogę to spaceruję. Kiedyś nie lubiłem spacerów, ale z czasem przekonałem się do nich. Nie dlatego bo musiałem, ale dlatego że pozwoliły mi na poznanie wcześniej znanych miejsc na nowo i odkrycie w nich tajemnic, o których nie miałem zielonego pojęcia.

Osobom chorym na RZS często także poleca się basen, który pozwala na odciążenie stawów, mięśni i kości, dzięki czemu nasz układ kostno-stawowy może „złapać oddech” a przy okazji nieco się wzmocnić.

Pamiętajcie! W RZS, oprócz właściwego leczenia, również ruch i ćwiczenia są na wagę złota. Trzeba je jednak uprawiać z głową i najlepiej po konsultacji lub pod okiem specjalisty!

Pomóż mi pisać lepiej. Oceń ten wpis SłabyPrzeciętnyŚredniCiekawyBardzo ciekawy (10 oddanych głosów. Średnia ocena: 4,40 )

Loading...

Przeczytaj również:
Notatki z rehabilitacji w IR cz.I Rehabilitacja w RZS-ie to bardzo ważna sprawa. Wie o tym każdy, kto zachorował na reumatoidalne zapalenie stawów i zmaga...
RZS to nie tylko problem stawów. Reumatyku, obserwuj swoje zdrowie! Chorując na RZS od 16 lat czasami wydaje mi się, że wiem na temat tej choroby wszystko. Jak się leczyć, jak z nią żyć, n...
Remisja – marzy o niej każdy reumatyk… Niezależnie od tego czy chorujemy kilka miesięcy czy kilkanaście lat, każdy z nas chorych na reumatoidalne zapalenie sta...


4 wypowiedzi do “W RZS-ie każdy ruch ma znaczenie…

  1. A ja tańczę:) im więcej tym czuję się lepiej.
    Mój organizm jest dziwaczny. Jak jestem totalnie zmęczona np. po nieprzespanej nocy lub przeziębiona to mi odpuszcza obrzęki i bole stawów.
    Jak tylko za dobrze mi to atakuje…. totalny wariat:)

  2. Mnie bolą stopy jak dużo chodzę , nadal chodzę do pracy , jest to praca fizyczna w sklepie , wiadomo osiem godzin na nogach . Ale od listopada emerytura jednak planuje nadal chodzić do pracy tylko że’znaleźć coś lżejszego i nie ma cały etat . Jak byłam w sanatorium to bardzo pomogly’mi ćwiczenia na basenie . Problem teraz jest w tym że skierowania do sanatorium nie chce mi teraz reumatolog wypisać , bo mam złe wyniki prób watrobowych . 😢

  3. Oj lekko nie jest. Upadasz i wstajesz. Staram się ruszać, ale nie oszukujmy się w domu to nie wychodzi, włącza się prywatny leń. Kiedyś był fitness, steep, joga, pilates. Próbowałam wracać i niby juz, już, ale akurat paskuda przypominała sobie o mnie i atakowała ze zdwojoną siłą. Ale nie o tym chciałam. Czasami zniechęcają sami instruktorzy. Wiosną probowałam powrotu do pilatesu. Zaposałam się i zaczęłam chodzić. Przed zajeciami poinformowałam instruktorke o ograniczeniach. Że jestem przed operacją kręgosłupa szyjnego, ze choroba, ze fizjoterapeuta powiedział mi co mogę robić czego nie. Oczywiście pani zapomniała i nie obyło się bez uwag typu. Dajesz, dasz radę, nie ociągaj się. E, myślę pierwsze zajęcia zapomniała. Przed kolejnym zajęciami, przypomnialam o moich ograniczeniach. Efekt, zaden pani zapomniała. Trzecia próba doprowadziła mnie do szału, a w domu do łez. Instruktorka, nie omieszkała zwracać uwagi, że wykonuję ćwiczenia nie tak, że się ociagałam. Efekt, torba, buty, karimata od wiosny leżą w koncie. Poddałam się, a do szybko rezygnujacych nie należę. Basen nie dla mnie, zimna woda,.łamie mnie potem tak, że na drugi dzień ledwo chodzę. Teraz rozgladam się za innym klubem, innym instruktorem. Trzymajcie kciuki, żeby się udało. Życzę Wam sił, wytrwałości i jak najdłużej sprawności.

  4. Nie przepadam za rowerem, ale czasem się zmuszam i na nim jeżdżę, uwielbiam pływać i bardzo pomagają mi masaże wodne. W sezonie jesienno-zimowym staram się spacerować i gimnastykowac.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.