26 kwietnia 2012 admin 3Comment

Ostatnio mam dobre dni, mimo tego że nic szczególnego w moim życiu się nie wydarzyło. Zdrowie mi nie za bardzo dokucza, w życiu osobistym wszystko w porządku, tylko w zawodowym mogłoby się w końcu coś ruszyć i wyklarować. W odpowiedzi na ostatniego posta (wpis) wyłonił się temat motywacji w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Temat ciekawy, choćby z tego względu, że ciężko nam się zmotywować (nam – reumatykom) do tego, by cokolwiek zrobić w swoim życiu. Nie dlatego, że nam się nie chce tylko dlatego, że objawy choroby nie pozwalają nam czasem w tym, by doprowadzić pewne sprawy do końca. Motywacja to…

20 kwietnia 2012 admin 1Comment

Muszę Wam napisać, że ja to mam jednak pecha. Umówiłem się we wtorek późnym popołudniem z moją dziewczyną i dwiema znajomymi ze studiów, że pójdziemy do kina. Tak się akurat złożyło, że kumpela ze studiów była w stanie załatwić dwie wejściówki dla czterech osób na przedpremierowy pokaz hiciora „Battleship”. Wszystko niby się pięknie szykowało, że będzie to super udany wieczór, ale niestety wszystko wzięło w łeb w jednej chwili, gdy poczułem coś metalicznego ściekającego mi z komory nosowej do gardła. Ale od początku. Jest wtorek, pogoda całkiem znośna, słoneczko chwilami pokazuje się z za chmur, temperatura dodatnia a wietrzyk przypomina…

13 kwietnia 2012 admin 2Comment

Ten wpis miał się zaczynać zupełnie inaczej i o zupełnie czym innym miał traktować. Niestety ostatnie kilkanaście godzin zadecydowało o tym, że teraz piszę Wam o zupełnie czymś innym. Mianowicie ten wpis miał być o zdrowej diecie. Poniekąd dotyczy on diety, ale od zupełnie innej strony. W czwartek o 01:00 nad ranem zaczął się mój horror. Po tym jak zjadłem kolację, ok 21:00, mój brzuch zaczął wydawać bardzo dziwne dźwięki. Pomyślałem, że jest to lekka niestrawność i nie przejąłem się za bardzo problemem, choć gdzieś z tyłu głowy, podświadomie wiedziałem co to może oznaczać. Ale zacznę od początku. W środę…

29 marca 2012 admin 13Comment

No i nam się wszystko poplątało. Wczoraj niby było ładnie, choć trochę wietrznie, a dzisiaj już spadł deszcz i pogoda jest mocno w kratkę. Jeszcze na moje stawy to się nie przełożyło, choć noc znowu była dla mnie ciężka. Wczoraj cały dzień chodziłem strasznie senny. Dzisiaj jest już o wiele lepiej, bo przespałem 6,5h. Mogę normalnie funkcjonować. Co ciekawe, wczoraj leżąc i czekając na sen, wpadło mi do głowy pewne pytanie: „Jak przyjąłem chorobę, gdy się o niej dowiedziałem?”.  Mieliście kiedyś takie przemyślenia? Moim pierwszym uczuciem, było oczywiście mocne niedowierzanie. Nie do końca, albo nawet w ogóle nie zdawałem sobie sprawy…