18 września 2013 admin 7skomentowano

Jest ostro. RZS wziął się za moje stawy. 23 marca mam wizytę u reumatologa … nowego. Ostatni zrezygnował z pracy i przydzielono mi nowego lekarza. Ciekawy jestem na kogo trafię, bo w Polsce dostać się do dobrego specjalisty to jest sztuka.

Methotrexat - lek używany w reumatoidalnym zapaleniu stawówW związku z nową sytuacją, były nie małe zawirowania. W połowie sierpnia po przyjeździe z wakacji, miałem mieć wizytę u lekarza. Coś mnie tknęło i chciałem potwierdzić termin. Zadzwoniłem. Okazało się, że moja pani reumatolog nie przyjmuje już w ośrodku i muszę umówić się z kim innym. Ok – nie ma problemu. Szkoda tylko, że mnie nie uprzedzono o tym fakcie, czekając aż się domyślę (nie wiem skąd).  Na skutek tej , mogłoby się wydawać, niewielkiej zmiany pojawił się duuuuuży problem. Nie miałem leków. Skończył mi się Methotrexat, a wizytę ustalono mi na za miesiąc. 4 tygodnie bez Methotrexatu? Nie ma takiej opcji.

Biegiem umówiłem się z prywatnym reumatologiem. Nakreśliłem mu sprawę i … dostałem receptę. Wizyta kosztowała mnie 140 zł :/ Najdroższe 50 tabletek 2,5mg Methotrexatu, jakie kiedykolwiek kupowałem. I przez co? Przez brak wyobraźni niektórych osób z ośrodka, w którym się leczę. Ale czego tu chcieć? Osoba zdrowa nie domyśli się, że chory może potrzebować leków. No bo jak? „Branie leków” w nomenklaturze zdrowych osób to wzięcie proszka od bólu głowy, wit. C lub polopiryny. A przecież na to nie potrzeba recepty:)

Przekichane powiem Wam. Nie dość, że co dzień człowiek się stara normalnie funkcjonować, to na każdym kroku rzuca mu się kłody pod nogi. Ciekawy jestem czy podobnie funkcjonuje służba zdrowia we Francji, Niemczech lub Austrii.  Podejrzewam, że mało prawdopodobne. U nas – chory musi dbać o własne interesy sam. Nikt inny za niego tego nie zrobi. W tym wypadku miałem szczęście, że miałem pieniądze i szybko zareagowałem. Na takie własnie „niespodzianki” mam odłożone pieniądze. Żebym w razie potrzeby pomocy, mógł szybko otrzymać pomoc. Wam też to radzę. Byle zaskórniaki są lepsze niż oczekiwanie, że ktos obcy nam pomoże.

P.S. W dziale z artykułami dołożyłem autorski artykuł dr Niebrzydowskiego nt leczenia Methotrexatem. Przeczytacie go tutaj. Panu doktorowi serdecznie dziękuję za wsparcie merytoryczne.

Przeczytaj również:
Nasza zima zła… Przed momentem wróciłem z wieczornego spaceru, który miał w zasadzie dwa cele. Pierwszym było pokonanie krótkiego o...
Miłość heroicznie walcząca z chorobą Ten wpis miał się ukazać kilka tygodni temu, w zupełnie innej formie niż obecna, inaczej napisany i traktujący o histori...
Myśli dekadenckie o RZS Ostatni czas był dla mnie mało przychylny. Złapałem wirusa, który rozłożył linię obrony mojego układu immunologicznego (...

7 razy skomentowano wpis “RZS – przezorny zawsze ubezpieczony

  1. Adminie, u mnie z lekami nie ma problemu. Mój lekarz rodzinny przepisuje mi, co tylko dusza zapragnie, w tym jest bardzo hojny i beztroski. Gorzej ze skierowaniami na badania:)
    Chciałam przeczytać artykuł dr Niebrzydowskiego, ale link nie działa:(

      1. Byłoby super. Takie informacje z wiarygodnego źródła łykamy bez zapijania.Lubię wiedzieć na czym stoję dlatego chłonę informacje na temat rzs. Szczególnie, gdy ich autorem jest specjalista.

  2. Chodzę do reumatologa prywatnie. Na początku jak dawał mi receptę 100%, szłam z nią do lek. rodzinnego żeby przepisała mi z refundacją. Teraz jak rozpoczynam leczenie nowym lekiem to reumatologa proszę o zaświadczenie co ma mi rodzinna przepisywać, a ona nigdy nie robi problemów, byle by był papier od prowadzącego- może boi się, że sama sobie coś zaordynuję 😀

  3. Nie masz lekko. To widać i czuć po Twoich wpisach. Nie wiem w jakim mieście mieszkasz/leczysz się, ale ja podobnie jak Zosia, nie mam problemu z lekami/receptą. Do reumatologa jeżdżę raz na 3 m-ce, a w razie potrzeby idę do rodzinnego, który mi wypisuje to czego potrzebuję. Wystarczy wziąć od specjalisty zaświadczenie, w którym napisze co i w jakich dawkach bierzesz, dostarczysz je rodzinnemu i on ma obowiązek wypisać Ci co trzeba. Pozdrawiam ciepło, mimo zimna za oknem.
    Dużo słońca i mniej bólu życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.