24 października 2012 admin 38skomentowano

Publikujemy ostatnią (3/3) część zapisek Pani Jolanty, która badała wpływ bioflawonoidów na RZS.

Część III 

14.07.2012 Nic specjalnego się nie dzieje, czuję się dobrze.

19.07.2012 Od 2 tygodni pogoda jak pod psem. Na zmianę leje deszcz i świeci słońce.  Jestem niestety meteopatką, więc domyślacie się pewnie, że nie jest mi to na rękę. Psychicznie źle się czuję. Przy tym pojawiły się  od razu bóle moich mięśni i ścięgien. Nie są aż tak dokuczliwe, żebym ratowała się lekami przeciwbólowymi. Bolą mnie do tego barki. Oprócz tego dzień jak co dzień. Żyję normalnie i wykonuje wszelkie możliwe czynności.

27.07.2012 Długo nie pisałam. Bóle, o których pisałam wcześniej minęły i do dzisiaj mimo wielokrotnych zmian pogody nie pojawiają się. Cieszę się, bo myślałam, że na tkanki miękkie to nie działa, a jednak chyba tak. Czuję się dobrze.

6.08.2012 Jestem po urlopie. Bardzo aktywnie go spędziłam… jak nigdy. Nie było żadnego leżenia na kanapie. W międzyczasie byłam u mojego reumatologa i u lekarza pierwszego kontaktu. Wyciągnęłam skierowanie na badania, jakie tylko mogłam. W załączeniu scany wyników.

 

Obawiałam się tych badań, bo jak widać nie zawsze było całkiem dobrze. Po analizie każdego ze wskaźników jestem bardzo zadowolona. Największym osiągnięciem mojego organizmu, jest chyba:

  • zbicie cholesterolu z 253,83 mg/dl do poziomu 212 mg/dl w stosunku do marca tego roku i
  • obniżenie próby wątrobowej ALAT  w zakresie  0  do 32 U/I. W 2010 r. miałam  63 jednostki (przekroczona norma o 100% ), a teraz w zakresie 6,0-46,0 U/L mam wynik  50 U/L czyli norma przekroczona tylko o 8,7 %.

Na ASAT  niestety nie dostałam skierowania. Białko C-reaktywne CRP  jeszcze norma jest przekroczona, ale już niewiele.  Niestety w dalszym ciągu mam  dość wysoki czynnik reumatoidalny RF. W sumie dziwie się, że przy tak dobrym samopoczuciu ten czynnik nadal jest stosunkowo tak wysoki.

16.08.2012 Bez zmian, stan zdrowia dobry. Przechodzące fronty atmosferyczne nie wpływają na mój fizyczny stan zdrowia. Teraz zdałam sobie sprawę, że od bardzo długiego czasu nie widzę wcale gorzej, z powodu zaćmy.

31.08.2012 Przez dobre samopoczucie, zagapiłam się i nie wykupiłam Trexanu. Pani w aptece nie chciała mi sprzedać leku nawet pełnopłatnego. Jestem więc zmuszona ponownie odwiedzić mojego lekarza. W sumie nie brałam leku 2 tygodnie i nie odczułam radykalnej zmiany na gorsze. W poniedziałek idę po receptę. Chcę zachować ciągłość leczenia Trexanem równolegle z bioflawonoidami. Efekty jak widzicie są znakomite.

1.09.2012 Cały sierpień przeszedł bez żadnych sensacji pod względem samopoczucia. Byłam pełna energii,  aktywna i nie czułam się chora. Troszkę obawiam się nadchodzącej jesieni, czy uda mi się czuć tak dobrze?  Zmieniłam troszkę rodzaj przyjmowanych bioflawonoidów. Teraz biorę 2x dziennie tylko jeden rodzaj z nich.

10.09.2012
Samopoczucie bez zmian czyli dobre, chociaż pogoda zmienna.

21.09.2012 Czasami mam wrażenie, że zaczyna się stan zapalny w jakiejś części ciała. Czuję wtedy strach, przed bólem. Ale po 2-3 godzinach wszystko wraca do normy i o dziwo nic mi nie dolega.

30.09.2012 Wrzesień przeszedł bez stanów chorobowych. Od 1-go października zaczynam dwutygodniową rehabilitację. Będę miała ultradźwięki na barki (mimo, że nie czuję żadnych bólów; zapisywałam się w styczniu tego roku, ze względu na moją pracę termin wolny był dopiero na październik; sytuacja zmieniła się już ze 100 razy, ale pójdę, jak dają to trzeba wykorzystać).

2.10.2012 Tak jak przypuszczałam, zabiegi spowodowały lekki ból w obu barkach. A może to dlatego, że cały tydzień padało a teraz przez ostatnie dni świeci słońce? Nie wiem. Przechodzą fronty atmosferyczne a ja w dalszym ciągu nie biorę leków przeciwbólowych.

Podsumowanie: Przez 2 miesiące zażywałam  2 rodzaje bioflawonoidów.  Jeden słoiczek kosztuje 135 zł. Miesięczny koszt wyniósł 135 zł x 5 m-cy = 675 zł. Mogłabym jeść więcej, wtedy ta kuracja przebiegałaby szybciej , ale ze względu na takie koszty nie byłam w stanie:(.

Tak wysokie koszty zrekompensowały się częściowo. Przez ten czas nie zażywałam sterydów ani środków przeciwzapalnych, przeciwbólowych i hormonalnych (bo jestem na tym etapie życia, że pani ginekolog zalecała mi osobne tabletki). Każdy z czytelników, chcąc zacząć spożywanie tych suplementów diety, musi sam zrobić sobie rachunek, czy jest warto czy nie. U mnie chęć pokonania bólu i uzyskania pełnej sprawności fizycznej była silniejsza niż pieniądze.

W razie pytań, proszę je kierować pod numerem Gadu-Gadu: 4755140 (numer p. Jolanty).

Koniec części trzeciej.

Zobacz część pierwszą.

Zobacz część drugą.

Przeczytaj również:
RZS i bioflawonoidy – zapis z notatnika chorej na RZS (cz.II) Publikujemy kolejną część (2/3) eksperymentu, jaki przeprowadziła Pani Jolanta z bioflawonoidami, próbując odpowiedzieć ...
RZS i bioflawonoidy – zapis z notatnika chorej na RZS (cz.I) Chciałbym z góry bardzo podziękować p. Jolancie za potężną pracę jaką włożyła w prowadzenie swoich zapisek i za udostępn...
Diagnostyka w RZS. Jak ją rozumieć? Któregoś dnia siedziałem sobie na korytarzu szpitala MSW, kiedy nagle wpadła mi do głowy przelotna myśl o tym, czy chorz...

38 razy skomentowano wpis “RZS i bioflawonoidy – zapis z notatnika chorej na RZS (cz.III)

  1. Mam pytanie!!! Jakie bioflawonidy zażywała Pani Jolanta? Gdzie je kupić ? Jestem zainteresowana tymi suplementami , bo skoro jej pomogło, to mi może też?.
    🙂

  2. Witam!
    Pierwszy raz weszłam na tą stronę i bardzo mi się podoba. Choruję na RZS od 4 lat i czuję się bardzo dobrze. Zażywam 10 mg MTX raz w tygodniu, Omega Artre, codziennie piję tylko herbatę z dzikiej róży z imbirem, siemie lniane (duża łyżka wieczorem) i selen. Czasami bolą mnie palce wskazujące u rąk , ale po wypiciu herbaty z imbirem ból szybko przechodzi.
    Co do flawonoidów co codziennie zjadam kilka kostek gorzkiej czekolady i czerwone winogrona – ponoć zawierają ich dużo. Poza tym nie jem wieprzowiny.
    W pracy nikt nie wierzy że mam RZS. Moje koleżanki stękają i narzekają na bóle kręgosłupów, a ja widzę, że ze mną jest o wiele lepiej i to jest fajne.
    Trzeba być pełnym optymizmu i pokochać swoją chorobę. Każdemu coś dolega.
    Pozdrawiam

  3. Pani Jolanto,
    na jakiej podstawie Pani stawia teze, że to własnie bioflawonidy Pani pomogły ( i to tak drogie) a nie Trexan (MTX)?
    Czy Pani wie dlaczego te bioflawonidy jeszcze nie są lekiem?
    Jeżeli są tak dobre i tak drogie, to producenta może stać na przeprowadzenie ich rejestracji jako leku?

    1. Pani AGo, łatwo było to zauważyć. Trexan zażywam od ponad 3 lat i bóle i unieruchomienia stawów miałam przez cały okres brania leku. Poprawa następowała tylko czasowo, jak włączałam do leczenia Metypred (ale też taką funkcję mają spełniać sterydy). A co do kwestii ubiegania się producenta o rejestrację tych bioflavonoidów jako leku, to nie zagłębiam się w to. Opisywany środek jest suplementem diety czyli środkiem spożywczym.

        1. Zosiu to nie jest kwestia tajemnicy. Pani Jolanta podała swój numer GG i proszę na privie pytać ją o nazwy handlowe. Mój blog na chwile obecną nie promuje konkretnych suplementów diety ani leków nie związanych z RZS-em.

          1. Adminie,skoro tak to podaj mi namiary GG pani Jolanty. Bo z Twojej strony chyba nie ma opcji wysyłania prywatnych wiadomości do forumowiczów?

          2. Jako, że Internet to źródło wszelkiej maści informacji wpisałam sobie w wyszukiwarkę: bioflawonoidy dżem i wyszło mi= Flavon, na temat którego toczą się bardzo zagorzałe polemiki. Nie neguję pozytywnego ich wpływu, bo nie próbowałam, więc nie mam zdania. Na razie nie stać mnie na taki wydatek. Kupiłam Omega Artre na 50 dni i wydałam ponad 100zł. Nie mogę zaszaleć z czymś nowym.

      1. Pani Jolu,
        ja chciałam tylko wsadzić kij w mrowisko.
        W naszej chorobie nigdy nie wiemy z całą pewnoscia co nas podleczyło, bo rzs „robi często to co sam chce” nie bacząc na to co my z nim robimy.
        Nie można rzs-u wyleczyć jedzeniem (w najszerszy znaczeniu, choć oczywiście można troszkę złagodzić ( np.: imbir, kurkuma, kardamon).
        Bioflawonidy oczywiście są bardzo korzystne dla organizmu.
        Chodziło mi tylko o to byśmy bezkrytycznie nie wierzyli sprzedawcom drogich suplementów, którzy robią na tym ogromny biznes. Angażują do swej fałszywej propagandy instytuty farmaceutyczne i medyczne, zakładają fikcyjne fudacje itp. organizacje, które polecają te środki tylko dla pięniedzy.
        Proszę nie brać tego jako przytyk pod Pani adresem

  4. I jeszcze jedno, proszę panie, które biorą metotreksat, aby napisały jak wpływa na wasze włosy. Admin, w którymś poście skarżył się, że jemu się przerzedziły, ale u mężczyzny mogło to nie mieć nic wspólnego z mtx, a jak jest a nami kobietkami? Ja wzięłam dopiero 2 dawki po 10mg, więc na razie nic nie mogę powiedzieć.

    1. Witam.ja już dobrych parę lat biorę metotreksat i cóż lek fatalnie wpłynął na moje włosy,zrobiły się cieńsze, słabsze i rzadsze .Na początku wypadały mi w dużych ilościach,więc zaczęłam brać belisse,przestałam je też farbować ,teraz jest lepiej choć nadal są cieniutkie jak niteczki 🙂 mam nadzieję że u Ciebie nie będzie aż tak zle,pozdrawiam ciepło w ten zimny wieczór.

      1. Sabi, ja się martwię, bo moje włosy zawsze były cieniutkie, a jak zaczęłam chorować na rzs, zaczęły się ostre bóle, gorączki i zapalenia to zaczęły mi wychodzi i tak trwa to już od lutego. Cały czas biorę różne suplementy, wcieram we włosy specyfiki przeciw wypadaniu włosów, ale to nic nie pomaga. I tak sobie wykalkulowałam, że skoro metotreksat ma zadanie hamować takie rzuty rzs to właściwe włosy powinny też wtedy odpocząć od tych sensacji i raczej się wzmocnić. Taka ze mnie marzycielka.

        1. Zosiu u mnie zaczęły włosy wypadać po leku,Ty piszesz że u Ciebie zaczęły się problemy wraz z chorobą,cóż ja osobiście nie spotkałam się z takim skutkiem choroby,nie u każdego mtx działa na włosy a Ty zaczęłaś dopiero leczenie mtx więc nie martw się tak bardzo i warto było by skorzystać z wizyty u dermatologa 😉 Pozdrawiam 🙂

          1. Wiem, że włosy są bardzo wrażliwe na stres, a ten towarzyszy mi od początku choroby, dodaj do tego częste zapalenia w stawach, z tym związane gorączki, ból, nieprzespane noce i to wszystko= nadmierne wypadanie włosów. A tak przy okazji jak szybko po mtx zaczął się u Ciebie problem z włosami i ile bierzesz?

            1. Do września brałam 25mg,ale po wizycie u lekarza dawka została obniżona do 20 mg i zamieniona na zastrzyki żeby mój żołądek i wątroba „odpoczęły”,a co do włosów to muszę poszukać zdjęć i sobie przypomnieć bo to dawno było 🙂

    2. Zosiu,
      Biorę MTX w dawce po 20 mg od roku i 2 miesiecy nie widzę zadnych zmian ani w ilości ani w jakości włosów (zawsze miałam przecietna ale dość mocne
      i zdrowa. jak na razie bdb go toleruję, nie odczuwam żadnych wymienianych w ulotce skutków ubocznych. Biore 2 x po 15mg kwasu foliowego i wyniki krwi są bdb, a wątroba jak na razie też wytrzymuje tą kurację.
      Według tego co wyczytałam w specjalstycznych opraowaniach po mtx tylko 5 ludzi ma powazniejsze skutki uboczne, to samo mówila mi moja reumatolog. Tyle co wiem u wielu osob po pierwotnym szoku włosy dochodzą do normy, ale nie ma reguły. Na zapas nie martw się, bo jak wiadomo z samego stresu można stracić wiele włosów.
      Wyczytałam, zeby nie przesadzać z odzywkami. odżywek nie należy trzymać na wlosach dluzen niż wskazano w istrukcji, o obciazają włosy. Zbytnie obcizżanie cebulek może póżniej powodowac wypadanie włosw.
      Pozdrawiam

    3. witam serdecznie
      u mnie niestety po mtx wyszło sporo włosów nie przy pierwszej kuracji ale przy drugiej.

  5. Biorę mtx od ponad roku 15 mg/tydzień. Nie zauważyłam żadnych zmian jesli chodzi o wypadanie włosów, czyli z włosami wszystko ok! U mnie skutkiem ubocznym mtx jest czasami zbyt wysoki ALT (okresowo z tego powodu odstawiano mi mtx).
    Pozdrawiam!!!
    🙂

  6. Drogie Panie.
    Wracając do flawonoidów, to też bardzo się dziwię, że p. Jola nie chce podać nazwy tego specyfiku. Jak pisałam wcześniej, duzo flawonoidów jest w gorzkiej czekoladzie i czerwonych winogronach. Ja zjadam codziennie te pyszności no i oczywiscie imbir i kurkumę i RZS daje mi spokój. Warto spróbować. Co do włosów to polecam redical w ampułkach do wcierania. Jest drogi bo kosztuje 40 zł za opakowanie(15 szt). ale ja dzielę na połowę i starcza na miesiąc. Mi bardzo wzmocniło włosy. Sa zdrowe , błyszczące, i odrastają.

    1. Krystko,
      wchodziłam na fora prowadzone przez fryzjerów, polecają wsmarowywanie w
      skórę głowy olej z pestek winogron (warto go też spozywać: rzs i cholesterol).
      Sa też fora kobiece, na które latwotrafić wpisując różne słowa związane z włosami odżywkami i szamponami.
      Stosowałam swego czasu naftę (tzw prymusówkę nie oczyszczoną jest na stacjach bezynowych) w miseczce rozprowadzałam z żołtkiemi odrobiną soku z cytryny. Co do kuracji żołtkowej niektórzy wypowiadaja się, że to nie ma sensu, ale wiele znajomych twierdziło, że po kuracji żołtkowej włosy się poprawiły, a nafta bez żółtka bardzo ciężko sie zmywa).
      Kuracja naftą usuwa łupież bardzo skutecznie, gdy takich rad udzielałam , ktoś mnie uswiadomil, że sól jeszcze lepiej, bo bez zapachu, ale ja na szczeście tego problemu nie mam.

      Nafta trochę śmierdzi , ale spotkalam się z relacją, że górnicy naftowi mają lepsze włosy niż przeciętna populacja.
      Wracając do masaeczki z naftą papkę trzeba polożyc na okolo 30 minut
      do pierwszego mycia nie ma sensu dawać dużo szamponu, bo i tak nie wiele zmyje, dopiero drugie i trzecie mycie daje efekty … i płukać wodą z cytryną.
      Z włosami trzeba obchodzić sie ostrożnie, żeby ich nie obciążać
      Chyba nawazniejsza jest suplementacja wewnetrzna (zestaw witamin i minerałów).
      Ubiegłej wiosny miała upiorne wlosy, elektryzowały sie straszliwie, gdy wrócilam do regularnego nakladanai odżywek wróciły do formy ( i tu znowu:
      nie nakładac zbyt duzo odżywki i nie tzymac dłuzej niz w instukcji – nie obciążać). Odzywkę stosować na same włosy. Wcieranie w skórę głowy zbytnio obciąża cebulki i czasem powoduje, że włosy szybciej się przetłuszczają.
      A najważniejsze dużo jarzyn.
      Z życzeniami bujnych włosów, kończę i pozdrawiam,
      a polecany przez Ciebie preparat napewno na wiosne kupię, bo po zimie zawsze są w gorszej kondycji.
      Dużo się mówi, że to kaloryfery wysuszają, ocywiście, ale mróz też suszy, więc bez nakrycia głowy nie trzeba chodzić

  7. Krystka, zazdroszczę Ci akceptacji choroby i tego optymistycznego podejścia. Ciekawi mnie jaki przebieg miał u Ciebie rzs, jakie były początki, jak długo bierzesz mtx. Może jesteś w tej grupce, która ma łagodną postać choroby, bo gdy bolą mnie stawy, a bolą nieraz okrutnie to ja tej swojej choroby nienawidzę ze wszystkich sił. Napisz też jak stosujesz kurkumę, o ile ja się orientuję (blado raczej) to jest przyprawa?

  8. Zadaję dużo pytań, bo jestem jeszcze mało obeznana z chorobą, myślę że kto jak kto, ale Wy mnie doskonale rozumiecie. Ten lęk przed wszystkim co niesie chorowanie na rzs. Napiszcie proszę jak bierzecie mtx, czy po jedzeniu czy na czczo, czy dzielicie dawkę? Mnie reumatolog kazał brać 2 godziny po śniadaniu całą dawkę (10mg).

    1. 20mg biorę na raz ok. godziny po posiłku. Z innych rzeczy: osłonkę 30 min przed jedzeniem, NLPZ zazwyczaj po jedzeniu. Kwas foliowy po jedzeniu.

  9. Zosiu!
    Na RZS choruję od 4 lat. Początki były straszne, bolały mnie wszystkie stawy, nie mogłam się sama ubrać. Byłam 2 razy w szpitalu, gdzie włączono mi MTX, Metypred i salazopirynę. Metotrexatu oczywiscie nie brałam bo się bałam, ale metypred w dawce 4 mg i sulfosalazyna mi pomogły i po 2 tygodniach wszystko wrócilo do normy. Przestałam brać sterydy, tylko sulfosalazynę. Po 4 miesiącach rzuciłam wszystko i 7 m-cy miałam spokój. Potem miałam 2 ostry rzut więc sie przestraszyłam i znowu zaczęłam brać sterydy przez 3 tygodnie, no i przekonałam sie do MTX, ale w dawce 10 mg, nie tak jak lekarz mi zalecił 15 mg. Bardzo dużo czytałam na temat rzs, diety, suplementy itp.. Całkowicie porzuciłam czarną herbatę i wieprzowinę. Piję tylko herbatę z dzikiej róży (4-5 dziennie) z dodatkiem imbiru (mała łyżeczka) lub pokrojony w plasterki (tak około 8-10 cienkich plasterków). Kurkuma to przyprawa (kupisz w każdym sklepie ), którą możesz dodawać do wszystkiego -kanapki, twarozek, zupy, sosy i przede wszystkim do rosołu (daje piękny kolor). Piję rówmież olej lniany , tak z butelki 2 łyki (można więcej bo jest bardzo zdrowy). Olej kupuję w sklepie ze zdrową żywnością. Codziennie jem 2 tabletki Omega Artre, selen i magnez. Te wszystkie suplementy zmniejszają ogniska zapalne, a poza tym są zdrowe.
    Acha herbatę słodzę tylko miodem, a słodziłam 3 łyżeczki.
    Spróbuj – polecam.

  10. Krystko,
    na litośc boską, nie ma takiego leczenie MTX 10 mg.
    15 mg to na ogół za mało, zaufaj lekarzowi.
    Pozostale dodatki, które bierzesz są bardzo właściwe, dobrze,
    że o nich wyczytałaś, ale na pewno nie wyczytalaś o 10 mg MTX.
    ja też mialm opory przed MTX, ale okazuje się, że niepotrzebie. jako dawkę właściwą przyjmuje się obecnie 20 mg, nawet w okresie remisji, jako dawkę pdtrzymująca, chyba, że komuś rzeczywiście wystarcza 15, ale o tym muszą decydować wyniki, a nie intuicja.
    Porozmawiaj z lekarzem, nie musisz się przyznawać, że zmniejszylaś dawkę, zapytaj co sądzi o zmniejszeniu,

      1. Cieszę się, że nie zostalam uznana za przemądrzalską,
        bo nie mam takich zapędów. Jestem w „strasznym strachu”
        bo po dłuższej przerwie odczuwam wprawdzeie dość lekkie bóle ale we wszystkich stawach dłoniach i lekką sztywność poranną, a z obawów rzs sztywność , poza jednym palcem (tragicznie) występowala u mnie tylko w ostrzejszych stanach i to któtko – ale nic to pocieszam się że to jesień.
        Dla wszystkich bioracych MTX:
        Obecnie skutecznośc leczenie MTX ocenia się po roku brania.
        MTX ma prawo zadziałać nawet dopiero po 6 miesiacach.
        Branie zbyt niskij dawki, to więcej szkody niż pożytku,
        bo poszkodzi na to na co ma szkodzić, a nie przyhamuje rzs-u.
        Skutki brania MTX są doskonale znane z leczenia onkologicznego w dawkach nieporównywalnych jakie nam się aplikuje.
        Odstawiać MTX ,nawet jesli doprowadzil nas do remisji ,powinien tylko lekarz , oceniajc całość wyników leczenia. Komu wątroba nie wysiada i nie ma innych b. poważnych skutków ubocznych zawinionych przez MTX powinien brać go dopóki się da.
        W przypadku pojawienia się zlych wyników watrobowych, można zrobic pzerwę i po odpoczynku wrócić do MTX, do niektórych leków ponoc nie tak łatwo sie wraca.
        A te włosy to chyba wypadają nam gównie ze stachu,
        a póżniej odrastają.
        Moje z początku trochę wychodziły, ale przestały.
        Tylko raz jeszcze przypomnęc o wyczytałam. Dbajac o włosy nie przesadzajmy z ilością i czasem trzymania odżywek na głowie.
        Ku rozweseleniu:
        Przed wielu laty, gdy po zimie włosy bardzo mi się elektryzowały, postanowiłam zrobić sobie końską kurację. Garściami nakladałam odzywke i chodziłam całe popołudnie z takim cudem na głowie, często jeszcze pod turbanem. Same włosy stały się troche elastyczniejsze ( bo nasyciły się tłuszczem), ale po jakimś czasie zaczely wypadać. Uznałam, że w porę przystapilam do kuracji. Gdy po latach przypomniała sobie o tym, chciałam się spłakać ze śmiechu
        – ja nie zapobiegałam gorzemu wypadaniu, tylko sprowokowalam je codziennym obciążaniem.
        Pozdrawiam

    1. Mnie dawka MTX 10 mg (przepisana przez reumatologa) bardzo pomogła. Na początku miałem bardzo ostre bóle, uniemożliwiające normalne funkcjonowanie. Odkąd zacząłem brać MTX 10 mg nastąpiła ogromna poprawa. Oprócz MTX biorę sulfalazynę i leki przeciwzapalne. Radzę zaufać lekarzowi reumatologowi i nie eksperymentować z szarlatańskimi metodami leczenia na własną rękę. Też na początku miałem obawy, też eksperymentowałem z „alternatywnymi” lekami. Teraz z perspektywy mogę powiedzieć, że pomogły mi wyłącznie leki przepisane przez lekarza (czyli głównie MTX). Aha, włosy mi jakoś nie wypadły.

  11. Drogie koleżanki – chyba tak mogę się zwracać, bo coś wspólnego nas łączy. Bardzo się cieszę, że tak zareagowałyscie na te 10 mg MTX. To znaczy, że się martwicie o każdego kto może sobie zaszkodzić przez właną głupotę – to bardzo dobrze. Powiem tak, że na początku ukrywałam to przed moją Panią doktor, ale po 7 miesiącach brania 10 mg MTX – i przy tym świetnych wynikach, przyznałam się do tego. Pani doktor stwierdziła, że każdy organizm jest inny – jeden potrzebuje większej dawki, a
    mi widocznie tyle wystarcza. Ustaliłyśmy razem, że nadal biorę 10 mg (to będzie już około 1,5 roku), a jeżeli coś się zmieni to wtedy zwiększymy dawkę.
    Mam znajomych (nawet u mnie w pracy 2 osoby), które chodzą do tej samej reumatolożki i przy dawce 20 mg MTX mają bóle i niezbyt dobre wyniki, więc chyba coś innego ma na to wpływ. Ja wierzę w te suplementy, które biorę i flawonoidy w postaci gorzkiej czekolady i czerwonych winogron.
    Pozdrawiam

    1. Krystko,
      odpowiedziałam Ci, ale gdzieś uciekło, więc w razie czego jeszcze raz w skrócie.
      Z twojej wypowiedzi nie wynikało, że porozumialaś się z lekarzem.
      Może nie sledzilam wszystkich twoich wpisów i tylko wymyślilam sobie, że masz krószy staż.
      Napewno masz rację, dzień bez czekolady to stracony dzień.
      Pozdrawiam

  12. Około roku temu przez kilka miesiecy równiez brałam flavon (koncentrat flavonoidów). Od wiosny zaczęlam pic vilcacore, która już na poczatku mojej choroby sprawiła, ze znowu wróciłam do „żywych”. Po miesiacu jej picia objawy zaczeły ustepowac. Od miesiaca biore dodatkowo mace. Widze znaczna poprawe. Ustapiły obrzegi i bóle. Prawie wcale nie mam juz rannych sztywnosci. Naet zniekształcenia na dłoniach jakby zanikaja. Poprawiły sie moje wyniki krwi. Jest coraz lepiej. Czuje sie silniejsza i mam ochote znowu życ. Maca dodaje powera, reguluje gospodarke hormonalna, wzmacnia wyniszczony organizm. Vilcacora natomiast oczyszcza organizm, wzmacnia go rowniez przez to, rozprawia sie ze stanem zapalnym w organizmie. Moim zdaniem RZS jest głownie spowodowany toksynami, potem stresem, zła dieta. Do tego moze dochodza inne czynniki, które gdy organizm jest osłabiony wywołują RZS.
    O flavonach, vilcacorze, mace można poczytac w necie, ale mogę równiez udzielic informacji na gg. 19188467

  13. Flavon wzmocni organizm, ale RZSu nie wyleczy. Ja wciąż biorę, ale tylko z lenistwa – bo wygodniej łyżeczką dżemu niż stertę warzyw i owoców do kupienia i przygotowania (a to ponoć to samo). W sumie NIEMIŁOSIERNIE drogie i za każdym razem gdy zamawiam obiecuję sobie, że to już ostatni raz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.