22 grudnia 2013 admin 1Comment

Cześć,

20 grudnia byłem na badaniu scyntygraficznym. Stawiłem się ok 8:00 w Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha. Najpierw musiałem zgłosić się do rejestracji Zakładu Medycyny Nuklearnej, gdzie zostałem poproszony o dowód osobisty i skierowanie. Rejestratorka założyła mi kartę pacjenta i poprosiła abym wypełnił wniosek o badanie i następnie poczekał na wywołanie w poczekalni.

Ponieważ poczekalnia była dwa kroki od rejestracji, nie miałem daleko. Usiadłem sobie na krzesełku i czekałem na swoją kolej. Wraz ze mną było kilka osób, w znakomitej większości po 50 roku życia. Po 5 minutach lekarka z pokoju obok rejestracji, wywołała moje nazwisko. W pokoju siedział na krzesełku już jeden z pacjentów, któremu podano radioznacznik. Przed podaniem musiałem podpisać zgodę na przeprowadzenie badania, która zawierała również dane osób, które dopuszczam do mojej dokumentacji medycznej.

Kazano położyć mi się na łóżku lekarskim i zdjąć obuwie wraz ze skarpetką z jednej z nóg. Zdziwiłem się, bo w życiu niczego mi nie pobierano ani nie podawano przez żyłę w stopie. Lekarka założyła mi na lewej stopie wenflon, wprowadzając przy okazji sodę. Potem zostałem ponownie poproszony o zajęcie miejsca w poczekalni do momentu, aż nie zostanę wywołany na podanie izotopu i zrobienie zdjęć scyntygrafem.

Jak się okazało, założono mi wenflon w stopie po to, aby po wprowadzeniu izotopu nie odłożył on się natychmiastowo w rękach, w których mam stany zapalne. W zależności od tego, której części ciała mamy robione zdjęcie scyntygrafem, znacznik izotopowy jest podawany albo przez żyły w rękach lub stopach. Ja miałem robione zdjęcie dłoni, tak więc założono mi wenflon na stopie.

Po ok. 10 minutach poproszono mnie do pokoju, w którym musiałem na specjalnym „podajniku” położyć się na brzuchu z wyprostowanymi przed siebie rękoma. W takiej pozycji leżałem w bezruchu ok. 7-10 minut. W międzyczasie nade mną nasunięta została specjalna kopuła scyntygrafu (kończąca się ok 5-10 cm przed moją głową), która miała za zadanie zrobić zdjęcia moich rąk. Po tym jak wygodnie ułożyłem się w scyntygrafie, lekarka podała mi radioznacznik izotopowy. Po 7-10 minutach badanie się zakończyło. 

W ciągu następnych 45 minut miałem wypić ok. 1,5 litra wody niegazowanej, aby wypłukać resztki radioznacznika, które nie odłożyły się w stawach i kościach, a które mogłyby spowodować przekłamania w następnym zdjęciu. Około 11:20 miałem mieć przeprowadzone kolejne badanie scyntygraficzne – tym razem całego ciała (czyli ok. 2.5 h po podaniu radioznacznika). Co śmieszne, lekarka-technik obsługujący scyntygraf prosiła pacjentów o trzymanie dystansu, ponieważ  „świeciliśmy izotopem”. Nie ukrywam, że gdy to usłyszałem, na mojej buzi pojawił się nieskrywany uśmiech. Pomyślałem: „Super! Akurat na święta stałem się świecący ” – taki chodzący, samotny, mały lampek 😀

Do 11:20 przesiedziałem w poczekalni, czasami tylko turystycznie udając się na krótkie szpitalne wypady. Po pierwszym badaniu zdjęto mi z nogi wenflon – już był niepotrzebny. Nie muszę chyba wspominać, że w ciągu tych 2.5 godziny odwiedziłem toaletę z 4 razy :). Ok 11:30 zostałem poproszony o opróżnienie pęcherza a następnie zaproszony na badanie. Tym razem, kazano położyć mi się na plecach z rękoma ułożonymi wzdłuż tułowia. Badanie trwało ok. 20-25 minut. Leżałem nieruchomo i tylko co jakiś czas, otwierając oczy, rejestrowałem jak kopuła scyntygrafu oddala się od mojego ciała. Po badaniu musiałem odczekać w poczekalni z 10 minut, aż technik prowadzący badanie powiedział mi, że zdjęcia wyszły ok i nie ma potrzeby ich powtarzać.

Po odbiór wyników mam się zgłosić do rejestracji Zakładu Medycyny Nuklearnej po świętach. Już teraz jednak wiem, z rozmowy z technikiem, że badanie potwierdziło stawy zapalne w moich dłoniach, tak więc kwestią czasu jest kiedy dostanę termin zabiegu. Ten rok rozpoczął się zacnie od wyrwania ósemki a 2014 zacznie się zabiegiem na rękę. Bez kitu. Coraz lepiej :)))

Poza tym, w moim domu przygotowania do Świąt idą pełną parą. Będą one smutne – już wiem to teraz. Wydarzenia tego roku znacząco odebrały im magię i radość. Ta cała otoczka przygotowań bardzo mnie przygnębia. Prezenty mam już kupione. Chałupkę też sprzątnąłem. Poszło mi nadzwyczajnie szybko w tym roku. A jak u Was malują się święta?

 

Przeczytaj również:
Izotopy i scyntygrafia trójfazowa w RZS RZS nie daje za wygraną. On mnie bólem a ja go izotopami. 25 listopada, w poniedziałek, byłem w warszawskim Centralnym ...
Radiosynowektomia coraz bliżej W końcu udało mi się odebrać moje wyniki ze scyntygrafii i niestety to co miała potwierdzić - potwierdziła. Mam duże sta...
RZS to nie tylko problem stawów. Reumatyku, obserwuj swoje zdrowie! Chorując na RZS od 16 lat czasami wydaje mi się, że wiem na temat tej choroby wszystko. Jak się leczyć, jak z nią żyć, n...


Jeden komentarz do “Po scyntygrafii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.