15 stycznia 2017 admin 0skomentowano

Przed momentem wróciłem z wieczornego spaceru, który miał w zasadzie dwa cele. Pierwszym było pokonanie krótkiego odcinka od domu do garażu i sprawdzenie, czy po 3 dniach stania na mrozie mój samochód odpali. Na szczęście odpalił. Znakiem tego jutro czeka mnie spokojne zjedzenie śniadania, bez obawy że potem będę musiał bić rekord na 400 metrów, lecąc na przystanek autobusowy 🙂 Drugim celem, było dotlenienie się przed snem i wyciszenie się przed nadchodzącym, ciężkim tygodniem.

Problem dla chorych na RZS - śliskie schodyPisząc szczerze cholernie lubię takie spacery wieczorową porą. Bo jest spokój. Bo jest cisza. Bo nie ma tego męczącego rozgardiaszu i kolejki jadących samochodów. W zasadzie to po godz. 22:00 w niedzielę nie ma nikogo. I po tygodniu życia w biegu to chyba w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Spokój i cisza. Nastroju dodaje jeszcze śnieg, który póki co dzięki kilku stopniom na minusie nie zamienił się w topniejącą breję i pozwala nacieszyć wzrok bielą odbijającą pomarańczowe światło ulicznych lamp.

Trzeba jednak bardzo uważać bo pod stopami jest szklanka (przynajmniej na kostce chodnikowej). Dla osób chorujących na reumatoidalne zapalenie stawów i ogólnie mających problemy ze stawami, zima to chyba jeden z najcięższych okresów. W szczególności przy mrozie i obfitych opadach śniegu, które utrudniają normalne poruszanie się i tworzą mnóstwo przeszkód w postaci śliskiego chodnika, nieodśnieżonych uliczek, zalegającej warstwy lodu i błota na pasach itd. Trzeba być czujnym i ostrożnym drałując do sklepu, pracy czy gdziekolwiek indziej. Osoby o kulach, chodzikach czy na wózkach inwalidzkich mają krzyż pański, bo jakiekolwiek wzniesienie, schody itp. to jest jak chodzenie po linie. Albo zaliczę glebę, albo przejdę z punktu A do punktu B, mając przy tym mega stres i ciśnienie 400 x 600. Do tego psujące się na skutek mrozu windy (np. w metrze lub przy kładkach) i mało wyrozumiałe otoczenie, które wiecznie się gdzieś śpieszy i ma wszystko w dupie. Zmora osób chorych, niepełnosprawnych i starszych. Wtedy jesteśmy nagle dla wszystkich niewidzialni.

Ja ostatnio powiedziałem „STOP”. Zobaczyłem Panią w wieku mojej mamy… może odrobinę starszą. Schodziła do metra po bardzo śliskich schodach, dodatkowo mocując się z wózkiem, w którym trzymała zakupy.  Na początku ją bezwiednie minąłem. Zatrzymałem się jednak chwilę później i spojrzałem za siebie. Patrzyłem na nią, walczącą o zachowanie równowagi i schodzącą bardzo powoli – schodek po schodku. W międzyczasie minęło ją kilku rosłych chłopów. Pomyślałem „K****, dość tego”. Odwróciłem się, podszedłem do niej i powiedziałem „Pomogę Pani, dobrze?”. Ona zaskoczona odpowiedziała „Dobrze… dziękuję Panu bardzo”. Wyczułem, że odetchnęła, bo nie musiała już męczyć się z ciężarem.

Po zejściu na dół, poczekałem na nią i oddałem jej wózek z zakupami. Uśmiechnęła się do mnie i jeszcze raz podziękowała. Wózek ważył z 10-12kg, ale przy moich bolących dłoniach (ostatnio dość często) wydawało się, że o wiele, wiele więcej. Nie było to jednak przeszkodą, bo do bólu już się przyzwyczaiłem. Ważniejsze było to, że ta kobieta spokojnie mogła wejść do metra i bezpiecznie wrócić do domu.  

Wszystko trwało z 20 sekund. Tyle mnie kosztowało zrobienie czegoś normalnego (bo to przecież żaden heroizm), o czym nie pomyśleli inni. 5 sekund na dostrzeżenie człowieka i podjęcie decyzji. 15 sekund na zaproponowanie pomocy, wzięcie wózka i zejście po schodach. Dlaczego to zrobiłem? Bo ja też kiedyś będę potrzebował od innych pomocy. To pewne. Nie wiem tylko kiedy, gdzie i w jakim miejscu. I chciałbym, żeby ktoś się zatrzymał wtedy i mi po ludzku pomógł. W zimie, latem, wiosną czy jesienią, nad morzem, w górach, 40 m od domu. Kiedykolwiek. Jakkolwiek. Gdziekolwiek.

Bądźmy dla siebie ludźmi. Tylko i aż. Po prostu. A zimą szczególnie, bo tylko patrzeć, jak przydarzy nam się sytuacja, w której będziemy potrzebowali od kogoś pomocy i zwyczajnej życzliwości. A uwierzcie mi, pojawi się ona szybciej niż Wam się wydaje.

Oceń wpis SłabyPrzeciętnyŚredniCiekawyBardzo ciekawy (17 oddanych głosów. Średnia ocena: 4,71 )

Loading...

Przeczytaj również:
Wiosna w pełni! 🙂 Wiosna to jedna chyba z najfajniejszych pór roku, która pobudza człowieka do działania po zimowym letargu. Daje swoisty ...
Myśli dekadenckie o RZS Ostatni czas był dla mnie mało przychylny. Złapałem wirusa, który rozłożył linię obrony mojego układu immunologicznego (...
Rozmowa z RZS-em Rozmowa z RZS / Flickr.com/Milko Mattiacci Pierwsza rozmowa z RZS - chorobą immunologiczną z rodziny autoagresji, któr...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.