14 lutego 2015 admin 5Comment

Cześć wszystkim. Dzisiaj publikuję drugi artykuł autorstwa J., która przeszła dwa zabiegi wstawienia endoprotezy biodra. Od ponad 20 lat choruje na RZS i postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem z innymi  chorującymi na reumatoidalne zapalenie stawów. Dziękuję J. za to, że podjęła się napisania artykułu i za chęć pomocy innym chorującym. Jeśli Wy chcielibyście podzielić się swoją historią choroby i swoimi doświadczeniami z innymi, piszcie na rezasta@wp.pl. Miłej lektury!

Moja operacja – nadzieja, która pokonała strach

Na RZS choruję od 6-tego roku życia, więc już 24 lata. Wieloletni przebieg choroby spowodował, że w roku 2007 usłyszałam od swojego ortopedy: „Niestety konieczna będzie operacja biodra”. Była to wiadomość, która spowodowała u mnie wielki strach i obawy. Zadawałam sobie cały czas pytanie jak sobie poradzę z bólem, z całą tą nową dla mnie sytuacją.

Pomimo tylu lat choroby miała to być pierwsza w moim życiu operacja, więc obawy potęgowały się coraz mocniej. Postanowiłam jednak zaryzykować i odważyć się, ponieważ ból biodra i ograniczenia, które nastąpiły, w tym stawie znacznie utrudniały mi normalne funkcjonowanie. Nie mogłam samodzielne założyć spodni, a wchodzenie po schodach łączyło się z koniecznością pomocy rodziny lub znajomych. Pewnego dnia zrobiłam listę – pozytywnych i negatywnych stron zabiegu wszczepienia endoprotezy biodra. Przeważyły te pozytywne! W końcu moja sprawność miała się zwiększyć, a ból minąć ostatecznie.

18 kwiecień 2008 r – Operacja

Endoproteza biodra pacjenta z RZS
Endoproteza biodra u pacjentki z RZS-em // Źródło: http://avicenna-klinik.de/

Na termin operacji czekałam 5 miesięcy. I wreszcie nadszedł ten dzień. 18 kwietnia 2008 roku miałam mieć wszczepioną endoprotezę prawego biodra. Oczywiście swój pobyt w szpitalu rozpoczęłam kilka dni wcześniej, aby wykonane zostały wszelkie konieczne badania. W moim przypadku były to badania krwi oraz prześwietlenia. Pozostałe wyniki (rezonans magnetyczny) ortopeda otrzymał w terminie wcześniejszym, aby móc w precyzyjny sposób dopasować rozmiar endoprotezy. Ponieważ jestem osobą drobną;-) to endoproteza musiała być wykonana specjalnie dla mnie na miarę i sprowadzona z Francji.

Na szczęście profesor, który wykonywał moją operację załatwił wszelkie formalności, w sposób szybki i bezproblemowy. Ja mogłam skupić się tylko na swoim zdrowiu. Podczas oczekiwań na operację przychodzili do mnie rehabilitanci, którzy zaprezentowali ćwiczenia wzmacniające mięśnie nóg. Miało to duże znaczenie w dalszej rehabilitacji – już po operacji.

Dzień samej operacji – oczywiście duży stres, którego nie zapomni się bardzo długo. Jako, że miałam znieczulenie zewnątrzoponowe docierały do mnie „urywki” rozmów reumoortopedów i anestezjologów. Sam zabieg trwał około dwóch godzin i wszystko przebiegło zgodnie z planem. Gdy minęło pierwsze działanie znieczulenia poczułam lekki ból operowanego biodra, jednak korzystałam z możliwości  zażywania środków przeciwbólowych. Należy pamiętać, że mięśnie w miejscu wszczepienia endoprotezy zostały naruszone i wiąże się to z bólem. Mogę Was jednak zapewnić , że jest to „uczucie” do wytrzymania.

Rehabilitacja

W drugim dniu po operacji zostałam pionizowana i miałam przejść swoje pierwsze kroki z endoprotezą biodra. Niby brzmi prozaicznie i banalnie, ale dla mnie na początku ta czynność wydawała mi się nie do wykonania. Jednak za namową sympatycznych rehabilitantów odważyłam się i dałam radę!

Na początku „spacerowałam” korzystając z pomocy specjalnego balkonika, ale w 6-tym dniu po operacji zaczęłam używać kul. Rehabilitacja rozpoczęta dwa dni po operacji postępowała w prawidłowy sposób, a ćwiczenia usprawniały  coraz bardziej operowaną nogę. Wreszcie 30 kwietnia usłyszałam długo oczekiwaną wiadomość, że mogę opuścić szpital, a dalszy proces rehabilitacyjny będę kontynuowała w domu. Trwał on około miesiąca o kulach chodziłam mniej więcej pół roku. Sześć tygodni po zabiegu wykonałam kontrolne prześwietlenie operowanego biodra oraz zalecana była wizyta u ortopedy. Jednak, w moim przypadku cała rekonwalescencja przebiegała w prawidłowy sposób. Cały czas oczywiście przestrzegałam zaleceń dotyczących endoprotezy. Należały do nich m.in.

  • spanie na plecach
  • siedzenie na odpowiednio wysokim łóżku, krześle
  • korzystanie z kul, aby nie obciążać operowanej nogi
  • zakaz schylania się
  • unikanie długiego pozostawania w pozycji stojącej.

Po upływie 6-mcy od zabiegu praktycznie zapomniałam, że mam endoprotezę biodra. Mogłam całkowicie zrezygnować z korzystania z kul, ruchomość stawu zwiększyła się, ból minął bezpowrotnie.

W roku 2010 przeszłam operację na drugie biodro. Proces przedoperacyjny, zabieg oraz rehabilitacja był kopią przygotowań jakie przeszłam przed pierwszą operacją. I tym razem również udało się uniknąć komplikacji. Dziś mogę jednoznacznie stwierdzić, że nie żałuję tych decyzji, ponieważ warto było pokonać strach i obawy, aby móc samodzielnie wejść po schodach. Był to mój mały krok ku poprawieniu własnej sprawności. Okazał się właściwy.

Autor: J.

Oceń artykuł: SłabyPrzeciętnyŚredniCiekawyBardzo ciekawy (9 oddanych głosów. Średnia ocena: 5,00 )

Loading...

Przeczytaj również:
Chorując na RZS warto rozmawiać, pytać i czasami zaufać lekarzowi̷... Osoby chore na RZS, które dopiero dowiedziały się o swojej chorobie lub walczą z nią już od dłuższego czasu, czasami pis...
Nadchodzi bolesna jesień Dziękuję Wam na wstępie za wiele ciepłych słów skierowanych pod moim adresem odnośnie ostatniego wpisu, dotyczącego moje...
Ja vs RZS Niedawno na fanpage'u mojego bloga, jedna z osób prosiła o to, aby opisać dwie ważne kwestie: analizę swojego nast...


5 wypowiedzi do “Endoproteza biodra w RZS

  1. Jesteś przykładem rozważnej i odważnej, choć jeszcze bardzo młodej kobiety. Gratuluję, że tak wszystko poszło dobrze i życzę dobrego zdrowia. A do Admina mam pytanie: jak znajdę pierwszą część historii J.? I czy stopa mnie boli?

  2. Jestem trochę zmęczona i robię błędy ortograficzne. Przepraszam. Chodziło mi o Twoją stopę, moja niestety mimo 10 zabiegów (pole magnetyczne) nadal pobolewa.

    1. Spoko:) Pierwszy artykuł J. masz tutaj:
      http://rezasta.net/cudowna-moc-endorfin-w-rzs/

      A co do mojej stopy o dziwo przestała boleć, ale to dlatego bo zmieniłem obuwie. Wcześniej latałem w butach, w których podeszwa mimo swojej zacnej grubości była strasznie czuła na wszelkiego rodzaju odstępstwa w podłożu. Po zmianie obuwia ból w zasadzie odszedł. Różnica między stanem obecnym a sprzed 3 tygodni jest naprawdę duża.

      1. O tak! Buty to podstawa. Cieszę się, że Twoja stopa ma się lepiej:) Moja odrobinkę też mniej, ale wcieram w nią jakieś mazidła i moczę w wodzie z solą. Liczyłam na dłuższy wpis od J.
        Pozdrawiam
        Zosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.