9 stycznia 2012 admin 0skomentowano

WAŻNE!!! KLIKNIJ I PRZECZYTAJ INFORMACJĘ PRASOWĄ STOWARZYSZEŃ REUMATYCZNYCH!!!

Informacja prasowa (plik w formacie *.doc)

Wróciłem właśnie od swojego kolegi i powiem Wam, że czuję się jak kobieta w ciąży. Dlaczego akurat jak kobieta w ciąży? Ano dlatego, że męczą mnie nudności. Siedziałem u tego kumpla ponad godzinę. Po wyjściu z jego pokoju, w którym zapach perfum krzyżował się ze smrodem papierosów, zrobiło mi się mdło. Myślałem, że zwymiotuję. I nie wiem, czy jest to spowodowane faktem, że zacząłem już brać 1,5 grama Salazopiryny na dobę, czy tym że jestem osobą niepalącą i smród papierosów wymusza na moim organizmie odruchy wymiotne. Kiedyś dym papierosowy mi nie przeszkadzał. Dzisiaj o dziwo, myślałem że nie wyrobię.

Ale wątki poboczne na bok. Przejdźmy do rzeczy. Wczoraj po raz pierwszy wieczorem wziąłem dwie tabletki Salazopiryny na raz. Skutki uboczne? Za wyjątkiem niewielkiego i krótkiego bólu brzucha dzisiaj w południe, nic się groźnego nie stało. Pisząc tę notkę, jem kanapki, by w trakcie jedzenia przyjąć kolejne dwie pomarańczowe tabletki. I tak cały ten tydzień. W przyszłym tygodniu będę już brał optymalnie lek dwa razy po dwie tabletki dzienne, co daje 2 gramy Salazopiryny na dobę. Jak się do tej pory czuję (13 dni zażywania leku)? Dobrze. Nie mam obrzęków ani bólów stawów. Pojawiły mi się za to krwotoki i nieprzyjemne popołudniowe kłucia w żołądku. Jak na razie ustrzegłem się od wymiotów, biegunek i innych podobnych, brzydkich rzeczy:). Skarżyłem już Wam się na nudności, ale te trwają krótko i raczej nie sprawiają jakiegoś dyskomfortu (może właśnie dlatego, że krótko trwają). Cały czas kolor moczu zabarwiony jest na seledynowo – żółty i muszę dużo pić, by był on przezroczysty. Tym samym, zapobiegam tworzeniu się kamieni nerkowych których, mam nadzieję, nie będę miał „przyjemności” rodzić nigdy w życiu. Póki co, Salazopiryna działa dość dobrze, choć nie chcę zapeszać. W lutym robię sobie badania ogólne, to przekonam się jak to wygląda od tej drugiej strony.

Właśnie przed chwilą, przełknąłem dwie ogromniaste tabletki. Zawsze przy tym wypijam około pół litra wody, bo nigdy nie mam pewności czy oby na pewno nie zostały w moim gardle:). Kiedyś miałem taki przykry incydent, że dość spory proszek stanął w poprzek mojego gardła. Nie dusiłem się przy tym, ale czułem się tak jakby mi ktoś wsadził mysz do gardła. Czułem dużą, drapiącą gulę w grdyce:). Grrrrr.

Ogólne moje samopoczucie jest całkiem niezłe. Dzisiaj po pracy pochodziłem chwilę po sklepach w poszukiwaniu jakiegoś swetra lub bluzy, ale że zostałem niemal stratowany przez hieny wypatrujące okazji, przecen i obniżek, to niestety ale moje „oglądactwo” skończyło się po kwadransie.

W tym tygodniu, postaram się przetłumaczyć Wam kolejny artykuł, ale najprawdopodobniej ukaże się on w okolicach piątku lub soboty. Niestety, nowa praca pochłania 2/3 czasu mojej doby (dojazd do pracy, praca, przyjazd z pracy, korki), dlatego proszę Was o wyrozumiałość.

Co do sprawy z lekami, robi się jak widać coraz gorzej, chociaż powiem Wam, że z nadzieją wypatruję nowelizacji ustawy refundacyjnej. Mam nadzieję, że choć coś się ruszy w naszej sprawie i dzieciaki z MIZS-em nie zostaną na lodzie. Musimy poczekać jeszcze trochę by się tego dowiedzieć. O kurczę! już 22:40! Uciekam spać:) Życzę Wam spokojnej nocy:).

Przeczytaj również:
Po badaniach – nie ma rewelacji RZS powoduje, że raz na 3-4 miesiące muszę robić badania z krwii, aby ocenić postęp choroby. Tym sposobem monitoruje sta...
Zwariowany tydzień Witajcie po dłuższej nieobecności. Porobiło się z tą refundacją leków, prawda? Troszkę Ministrowi Zdrowia chyba nie posz...
Poniedziałek po … Z ciemności wyrósł nagle biały sufit, z kilkoma nieco zaschniętymi pożółkłymi plamami, które były niegdyś ściekającą od ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.