19 lutego 2012 admin 1Comment

Czuję się fatalnie. W szczególności jeśli chodzi o psychikę. Nie mogę zebrać myśli, jestem jakiś przytłumiony. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie potrafię się dzisiaj z niczego cieszyć, ani nawet uśmiechać. Nie mam po prostu ochoty. Może to przez MTX a może przez zmiany pogodowe. Wczoraj bolała mnie strasznie głowa. Pękała mi od samego rana, tak bardzo, że czułem jakby mi ktoś wiertarką drążył dziurę w czaszce. Okropne uczucie, do tego połączone z wewnętrznym poczuciem niemocy i pragnieniem zmiany tego stanu rzeczy.

Methotrexat zażyłem jak zwykle, 15 mg – 6 tabletek. Jestem śpiący. Najchętniej przespałbym cały dzień, ale nie chce tego bo potem będę się męczył w nocy. Bolą mnie do tego dłonie, i jak sami pewnie już zauważyliście dzisiaj najchętniej bym tylko narzekał i użalał się nad sobą. Zupełnie bez sensu, jakby miało mi to w czymkolwiek pomóc. Mam ciężką głowę. Jakby ważyła 150 kilogramów. Sam dziwię się, że szyja jest w stanie ją utrzymać na miejscu, w stałej dla siebie pozycji.

Co oprócz tego? Ano nic. Wczoraj byłem z moją ukochaną w kawiarni. Odbiliśmy sobie tłusty czwartek. Zamówiliśmy po kawie – ja bezkofeinową, moja dziewczyna – mrożoną z lodami, karmelem i orzechami oraz bitą śmietaną. Do tego, z mojej strony pączek a z jej eklerka, którą po prostu ubóstwia. Patrzyłem jak się zajada słodkościami i od razu poprawił mi się humor:). Lubię gdy jest szczęśliwa, nawet jeśli to szczęście ogranicza się tylko do takiej głupoty, jak wyjście do kawiarni i spędzenie czasu na jedzeniu słodkiego, i rozmowie. Chciałbym dać jej o wiele, wiele więcej. Na razie jednak jest to niemożliwe.

Po kawiarni, udaliśmy się na mały spacer. Około 17:00 wrócilismy do domu. Resztę dnia, jak i dzisiejsze przedpołudnie spędziliśmy na oglądaniu filmów. I tyle. Żadnego przełomu. Jutro znowu do pracy.

A co z moim przyjmowaniem Salazopiryny EN? W dalszym ciągu ją przyjmuję, z tym że 2 x 1 tabletkę. O wiele lepiej się wtedy czuję, niż jak brałem 2 x 2. Żadnych krwotoków, działań niepożądanych itp. Kolor moczu – seledynowy. Dużo piję, by był przezroczysty. Co ciekawe, nie mam problemu ze zgagą, ani jelitami. Żadnych problemów żołądkowych. Ból brzucha to dla mnie obcy termin, którego po prostu nie znam. W tym tygodniu, zadzwonię i umówię się na wizytę z moją reumatolog. Luty powoli dobiega końca, więc warto się w końcu pokazać z badaniami.

W dziale z artykułami zamieściłem przebitkę nt. refundacji leków w dziedzinie reumatologii. Ciekawy materiał, warty Waszej uwagi. Wybaczcie, że dzisiaj ten wpis jest tak mało ciekawy i niespójny, ale czuję się po prostu rozproszony. Najlepiej będzie jak się położę, albo zajmę czymś chaotyczne myśli. Mam nadzieję, że czujecie się o wiele lepiej ode mnie. Tego Wam życzę.



Jeden komentarz do “Czuję się tak, jakby było mnie trzech…

  1. Kiedyś słodycze były podstawą mojej diety.Wtedy myślałam,że gdybym nie mogła jeść czekolady,to byłoby straszne.Teraz ograniczyłam maksymalnie i nie jest to żaden problem.Ale przypomniały mi się eklerki i ptysie z bitą śmietaną i ananasem – pycha !Twój Skarb niech je na zdrowie .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.