4 lipca 2017 admin 10skomentowano

wkurzenie pacjenta z reumatoidalnym zapaleniem stawówTo jest  dla mnie kiepski czas. Już trzeci dzień z rzędu czuję się jakby mnie z krzyża zdjęli. Nie mam motywacji. Nie mam na nic siły ani ochoty. Wszystko mnie boli, dłonie mi puchną, w podeszwach stóp zastygły mi kamienie  a kolana są tak gorące jakby ktoś mi je rozpalał płynnym żelazem. I oficjalnie wszem i wobec pragnę zakomunikować, że RZS mnie po prostu nieludzko wkurza. I w tym wypadku „wkurza” jest bardzo delikatnym określeniem.

Wszystko zaczęło się w zasadzie kilka dni temu, kiedy pogoda zaczęła się psuć i nastał zwariowany okres naprzemiennych upałów i burz. I tak jak do gorących dni absolutnie nic nie mam (bo całkiem spoko się wtedy czuję), tak same zmiany i skoki temperatur, wilgotności itp. totalnie mnie rozwaliły. W ubiegłym tygodniu nie miałem się na co skarżyć, bo czułem się świetnie. Ten tydzień z kolei jest drogą krzyżową… a raczej autostradą krzyżową, bo bóle mam niemal wszędzie od poranku do zmierzchu.

Budzę się z bólem i zasypiam z bólem. Wczoraj już nie wytrzymałem i zażyłem środek przeciwbólowy, bo nie mogłem normalnie funkcjonować. I szczęście w nieszczęściu, że trafiłem na początek okresu wakacyjnego, w którym połowa ludzi jest na urlopach i w firmie są pustki, bo mogę sobie kląć pod nosem w „samotności” i nikt nie zadaje głupich pytań „ale o co chodzi? przecież wszystko jest ok”.   

Owszem. „Ok” jest dla tych, których nie boli. Mnie jednak napiernicza tak, że od trzech dni tylko marzę by po pracy wrócić do domu i po prostu położyć się do łóżka., nie myśląc o jakichkolwiek wypadach, spotkaniach, kinach, „srynach” itp. Niestety nie stać mnie obecnie na ten komfort, bo i tak muszę być w ruchu (choć poważnie myślę by sobie teraz odpuścić) gdyż:

po 1) szukam samochodu, który muszę po prostu jak najszybciej kupić (bo 1900 potrzeb, powodów itd.)

po 2) jestem w przeddzień remontu mieszkania i muszę pojeździć po sklepach za materiałami zanim ekipa wejdzie mi do domu. Bo jak wejdzie to już będzie kompletny rozpiździel… więc chcę załatwić wszystko na spokojnie co mogę, by później już latać za dodatkami.

wściekłość u pacjenta z RZS-emNa domiar złego wizytę u reumatologa mam dopiero na początku sierpnia. Miałem mieć pod koniec czerwca ale okazało się, że zostałem przez jakiegoś „janusza” źle zapisany i wprowadzony w błąd. Rejestracja powiedziała mi jedną datę a okazało się, że byłem zapisany na zupełnie inny dzień i…. tydzień wcześniej. I dupa blada. Zrobiłem sobie wycieczkę, pocałowałem klamkę i wróciłem. Dobrze, że mam niezły układ z lekarzem pierwszego kontaktu bo zabezpieczony jestem pod względem dostępu do lekarstw, ale gdybym miał dojeżdżać np. 100 czy 200 km do reumatologa to rozerwałbym tę całą administrację na strzępy, zostawiając tylko pogorzelisko. Na szczęście jednak nie muszę dojeżdżać, więc po prostu postanowiłem grzecznie poczekać (jak na przykładnego obywatela przystało).

Tak więc jak widzicie – żyję i mam się tak, jak się mam. Mam nadzieję, że początek lipca jest dla Was o wiele bardziej udany niż u mnie. Życzę Wam dużo zdrowia i przepraszam za ew. błędy we wpisie, ale nie mam nawet siły by go sprawdzić, tak jak zwykle… (a muzyka poniżej oddaje to jaki mam dzisiaj nastrój).

Oceń ten wpis SłabyPrzeciętnyŚredniCiekawyBardzo ciekawy (10 oddanych głosów. Średnia ocena: 4,60 )

Loading...

 

Przeczytaj również:
Przed wizytą u reumatologa czyli 5 rzeczy, o których warto pamiętać... Pytanie za 100 punktów do każdego z Was. Czy przygotowujecie się do wizyty reumatologicznej za wyjątkiem zrobienia stand...
Trochę o emocjach i informacji, która mnie poruszyła Życie reumatyka nie jest wcale ani proste, ani łatwe, dlatego bardzo istotne z naszego punktu widzenia są pozytywne impu...
„Mea culpa” … czyli dlaczego pacjenci nie stosują się do zaleceń... Mój tato w kwietniu skończył 67 lat. Mimo słusznego wieku (broń Boże „leciwego”) mam nieodparte wrażenie, że w dalszym c...

10 razy skomentowano wpis “Czasem RZS mnie nieludzko wk….a!

  1. Szczerze współczuje, oj znam ten ból. Mnie najbardziej wkurza bezsilność na RZS! Życzę Ci szybkiego remontu i oczywiście jak najszybszego lepszego samopoczucia. Podobno cierpliwość to cnota, ale czasami zaczyna mi jej brakować.

  2. Oj tak, rozumiem Cię doskonale… te zmiany pogody i skoki temperatur mnie dobijaja ! Co najlepsze zasypiam na stojąco, kładę się i tak budzę się z takim bólem, że…żyć się odechciewa:/
    Szkoda tylko, że mój narzeczony nie do końca rozumie, że nie udaje… tylko naprawdę jestem ledwo żywa.

  3. witam , ja choruje na toczen, czasami jestem tak zmęczona i wszystko mnie boli, że padam juz ok 15 a co z resztą dnia ,tym bardziej ze mam małe dzieci:( Ale najbardziej mnie wkurza to, kiedy inni mówią, że ”nie wyglądam na chorą” więc wszystko musi być wporządku. Pozdrawiam 🙂

  4. Ja choruje na Chorobe Stilla.. rzadko mnie cos boli i z tego sie ciesze. Najgorsze dla mnie jest wieczne zmeczenie, szczegolnie przy ostatnich deszczowych dniach. Do tego brak bystrosci umysłu jaki kiedys mialam . Mam ciagle wrazenie jakby umysl sppwijala mi gesta mgła.. tez tak macie? Niestety ciężko o wyrozumiałość. Kazdy mysli,ze po prostu mi sie nie chce nic robic,ze len ze mnie sie zrobil. Nawet mężowi ciężko to zrozumiec,chyba sądzi ze wymyslam. A ja po prostu nie mam sily… pozdrawiam

  5. Znam to doskonale. Tylko u mnie upałów jeszcze nie było, prawie codziennie pada i 18 °C. Reumatolog +100 km ode mnie. Do tego praca stojąca i sezon wakacyjny. A żyć trzeba…

  6. Życzę Ci dużo zdrówka i ogromnej cierpliwości. To minie. Musisz czekać jeszcze tylko troszke. Wiem jak to jest mam to samo. Pozdrawiam buziaki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.